Coldcard: jak bez jednego włamania zniknęło 116 milionów dolarów?
Zobacz odcinek
Rozdziały
- 1 Kradzież bez włamania 0:00
- 2 Coldcard, klucz prywatny i dwanaście słów 1:11
- 3 Przełącznik, który nic nie wyłączał 2:34
- 4 Łatka wyszła, stare klucze zostały spalone 4:39
- 5 Wyścig z botem w mempoolu 5:12
- 6 Bilans: 1800 bitcoinów i 5 tysięcy adresów 6:09
- 7 Co zrobiło Coinkite 6:43
- 8 Kto znalazł lukę? Wątek AI 7:03
Kradzież bez włamania
Wyobraź sobie urządzenie wielkości kalkulatora, które nigdy w życiu nie widziało internetu. Leży w szufladzie, nie ma Wi-Fi, nie ma Bluetootha, nie da się na nie wysłać maila z linkiem. I właśnie z takich urządzeń w 25 minut zniknęło prawie 600 bitcoinów z 500 portfeli.
30 lipca 2026 ktoś zaczął wyprowadzać środki z portfeli sprzętowych Coldcard. Nie było wirusa. Nie było fałszywej strony. Nikt nawet nie dotknął tych urządzeń.
Najbardziej niesprawiedliwe jest to, kto ucierpiał. Nie ludzie trzymający kryptowaluty na giełdzie — ci akurat wyszli z tego bez szwanku. Ofiarami padli ci najostrożniejsi: osoby, które posłuchały wszystkich dobrych rad, kupiły portfel sprzętowy odcięty od sieci i same pilnowały swoich kluczy.
Sęk w tym, że urządzenie, które miało ich chronić, od pięciu lat nosiło w sobie błąd. I nikt go nie zauważył aż do 30 lipca.
Coldcard, klucz prywatny i dwanaście słów
Coldcard to jeden z najpopularniejszych portfeli sprzętowych do bitcoina, robiony przez kanadyjską firmę Coinkite. Jego jedyne zadanie brzmi: trzymać klucz prywatny z dala od świata.
Klucz prywatny to jest to, co naprawdę decyduje, czyje są kryptowaluty. Nie konto, nie hasło, nie aplikacja — klucz. Nigdy nie powinien opuścić urządzenia i nigdy nie powinien zetknąć się z internetem.
Sam klucz powstaje z 12 (albo więcej) wylosowanych słów, które pewnie znasz jako seed phrase. Kto zna te słowa, ma cały portfel. Nie część, nie podgląd — całość.

I tu dochodzimy do sedna. Całe bezpieczeństwo tego rozwiązania opiera się na jednym założeniu: że tych dwunastu słów nie da się odgadnąć. Powstają one ze 128 bitów losowości, więc nawet przy miliardzie prób na sekundę prędzej wymrze cała ludzkość, niż ktokolwiek w to trafi.
Żeby ta losowość była prawdziwa, w środku urządzenia siedzi osobny układ, który robi tylko jedno: zbiera entropię z fizycznego świata — szumy, drgania, rzeczy, których nie da się przewidzieć.
Coldcard taki układ miał. Tylko że przez pięć lat go nie używał.
Przełącznik, który nic nie wyłączał
Błąd wjechał do urządzeń w marcu 2021 roku, przy zwykłej aktualizacji oprogramowania.
W kodzie był przełącznik — flaga, która miała wyłączyć zapasowy, programowy generator liczb losowych, bo urządzenie miało korzystać wyłącznie ze swojego sprzętowego układu. Programiści ustawili ten przełącznik na zero. W ich głowach: wyłączone.

Problem w tym, że kod, który wybierał generator, sprawdzał tylko jedną rzecz: czy ten przełącznik w ogóle istnieje. Nie patrzył, jaką ma wartość. A zero to też wartość. Przełącznik istniał, test przechodził na zielono, wszystko wyglądało poprawnie — i przez pięć lat każdy klucz powstawał na zapasowym generatorze.
Kod nie zapytał „czy to jest włączone?”. Zapytał „czy tu coś jest?”. Odpowiedź brzmiała „tak” — i to wystarczyło na pięć lat.
Zapasowy generator nazywał się Yasmarang i sam w sobie nie jest niczym złym. Jest tylko algorytmem, a algorytm w układzie bez systemu operacyjnego nie ma skąd wziąć prawdziwej losowości. Musi ją z czegoś wyliczyć — w tym wypadku z numeru seryjnego układu i stanu wewnętrznego zegara procesora.
Jedno i drugie da się odtworzyć. To nie jest losowość, to jest przepis.

W starszych urządzeniach realna siła klucza spadła ze 128 bitów do około 40. Brzmi jak zmiana kosmetyczna, a to różnica między „nie zdąży cała ludzkość” a „policzy to jeden komputer w domu”. Wystarczyło przelecieć wszystkie kombinacje numeru seryjnego i zegara, wyliczyć z nich adresy i sprawdzić, na których leżą prawdziwe bitcoiny.
Łatka wyszła, stare klucze zostały spalone
Poprawka pojawiła się następnego dnia. Tylko że aktualizacja oprogramowania nie naprawia tu niczego, co już powstało.
Nowe oprogramowanie chroni wyłącznie klucze tworzone od zera, na już poprawionym urządzeniu. Klucza, który raz powstał ze słabej losowości, nie da się „doładować” entropią. On po prostu jest policzalny — i będzie policzalny zawsze.

Każdy, kto wygenerował klucz na Coldcardzie między marcem 2021 a łatką, musiał uznać swój seed za spalony i jak najszybciej przenieść monety na nowy adres. I tu zaczyna się najbardziej okrutna część tej historii.
Wyścig z botem w mempoolu
Zanim transakcja w bitcoinie trafi do bloku, ląduje w publicznej poczekalni zwanej mempoolem. Każdy może tam zajrzeć. Taka jest cena przejrzystości sieci: twój ratunkowy przelew widzi cały świat, zanim się wydarzy.
Złodziej postawił w tej poczekalni bota. Gdy tylko ofiara próbowała ratować swoje środki, bot wysyłał konkurencyjną transakcję — z tego samego, znanego mu już klucza, tylko z wyższą opłatą. A w bitcoinie wyższa opłata to pierwszeństwo.

Efekt: ofiara naciskała „wyślij”, a monety szły do złodzieja. Ludzie dosłownie ścigali się z automatem o własne pieniądze — i przegrywali, bo automat nie śpi i nie zastanawia się nad prowizją.
To nie był atak na portfel. To był atak na moment, w którym próbujesz go uratować.
Bilans: 1800 bitcoinów i 5 tysięcy adresów
Fala szła przez cały tydzień, w czterech uderzeniach. Firmy analizujące łańcuch wciąż dostają nowe zgłoszenia i pewnie będą je dostawać przez kolejne miesiące — bo część poszkodowanych nawet nie wie, że jej klucz był wadliwy.

Licznik na dzień nagrania odcinka: około 1800 bitcoinów, ponad 116 milionów dolarów — równowartość grubo ponad 400 milionów złotych — wyprowadzonych z przeszło 5 tysięcy adresów.
Na dokładkę: w bitcoinie można zapisywać w łańcuchu krótkie wiadomości. Ktoś wykorzystał to, żeby publicznie zaoferować wypranie tych pieniędzy za 7% prowizji. Wpisane na stałe, dla wszystkich, w rejestr, którego nie da się edytować.
Co zrobiło Coinkite
Trzeba uczciwie oddać: firma nie próbowała tego przemilczeć. Coinkite zniszczyło cały niesprzedany zapas urządzeń z wadliwym oprogramowaniem i wstrzymało wysyłki. Szef firmy, Rodolfo Novak, publicznie przeprosił i powiedział wprost, żeby użytkownicy przenieśli środki natychmiast.
To jest zachowanie, którego w tej branży zwykle brakuje — zwykle dostajemy komunikat o „incydencie bezpieczeństwa” i ciszę. Nie zwraca to nikomu bitcoinów, ale ustawia poprzeczkę.
Kto znalazł lukę? Wątek AI
Najciekawsze zdanie w całej tej historii nie padło od hakera, tylko od producenta. Coinkite zasugerowało w komunikacie, że ktoś mógł znaleźć tę lukę, przepuszczając otwarty kod źródłowy Coldcarda przez sztuczną inteligencję.

To na razie domysł, nie potwierdzony fakt — ale to domysł producenta, a nie plotka z forum. I jest w nim coś, co warto przemyśleć na spokojnie.
Kod Coldcarda jest otwarty. Każdy mógł do niego zajrzeć — przez pięć lat. To jest dobra praktyka i nie ma tu żadnej ironii: dzięki temu w ogóle wiadomo, co siedzi w urządzeniu, i dlatego błąd dało się jednoznacznie wskazać, a nie zgadywać.

Otwarty kod nie znaczy „sprawdzony”. Znaczy tylko „możliwy do sprawdzenia”.
Przez pięć lat nikt nie zajrzał wystarczająco uważnie. Aż ktoś posadził przy tym maszynę, która czyta bez zmęczenia i nie zakłada z góry, że skoro flaga istnieje, to na pewno działa. Ciekawe tylko, jakiego modelu użył.
Co z tym zrobić
- Sprawdź, kiedy powstał twój seed. Jeśli klucz powstał na Coldcardzie między marcem 2021 a lipcową łatką, traktuj go jak spalony — niezależnie od tego, czy coś już z niego zniknęło.
- Zrób nowy seed na zaktualizowanym urządzeniu. Aktualizacja oprogramowania sama w sobie nic nie naprawia. Klucz musi powstać od nowa.
- Przenieś środki i nie bój się podatku. W Polsce przelew między własnymi portfelami nie jest zdarzeniem podatkowym — 19% (PIT-38) płacisz dopiero, gdy zamieniasz krypto na złotówki albo towar. Ratowanie monet nic nie kosztuje poza opłatą sieciową.
- Przy ratunkowym przelewie daj wysoką opłatę. Jeśli twój klucz mógł wyciec, mempool jest wyścigiem. Skąpa prowizja to zaproszenie dla bota.
- Zapisz sobie zasadę na przyszłość. „Odcięte od internetu” nie znaczy „bezpieczne”. Znaczy tylko tyle, że atak przyjdzie z innej strony — z kodu, który sam wpuściłeś do urządzenia aktualizacją.
Trzymasz kryptowaluty na portfelu sprzętowym — i sprawdziłeś kiedykolwiek, co dokładnie robi jego oprogramowanie? Napisz w komentarzu pod filmem.
Źródła
- Coinkite — komunikaty producenta Coldcard i publiczne oświadczenie Rodolfo Novaka (NVK), lipiec–sierpień 2026.
- Palatinus, Rusnak, Voisine, Bowe — BIP-39: Mnemonic code for generating deterministic keys, 2013.
- Wuille, P. — BIP-32: Hierarchical Deterministic Wallets, 2012.
- Ministerstwo Finansów — zasady opodatkowania walut wirtualnych (PIT-38, 19% od dochodu przy zamianie na środki płatnicze).