Bitcoin znowu to samo? Czy kalendarz sprawdzi się czwarty raz?
Zobacz odcinek
Rozdziały
- 1 Intro 0:00
- 2 Chciałbym umieć przewidywać przyszłość 0:22
- 3 Dziewięć stron, które zaczęły wszystko 2:56
- 4 Nagłówek z The Times w bloku genezy 3:57
- 5 Hash, czyli odcisk palca danych 4:49
- 6 Blok i łańcuch, którego nie da się podrobić 5:53
- 7 Kopanie, czyli zgadywanie liczby 7:56
- 8 Halving i granica 21 milionów 9:54
- 9 Pizza za 760 milionów dolarów 10:26
- 10 Silk Road: jawne, ale nie anonimowe 12:16
- 11 Upadek Mt. Gox i 850 tysięcy monet 13:39
- 12 Pierwszy cykl: 2016, 2017, 2018 15:02
- 13 Drugi cykl: pandemia, Tesla, FTX 15:43
- 14 Wall Street wchodzi przez ETF 16:44
- 15 Rezerwa Trumpa i zakupy Saylora 17:52
- 16 Luty 2026: minus 52 procent 19:13
- 17 Komputer kwantowy, którego jeszcze nie ma 20:20
- 18 Wrzesień 2026: Clarity Act i Fed 21:43
- 19 Kalendarz mówi: październik, listopad, grudzień 23:24
- 20 Czy kalendarz się obroni 25:42
Chciałbym umieć przewidywać przyszłość
Jesienią 2023 roku nagrałem swój pierwszy odcinek na tym kanale. Był o bitcoinie. Cena stała wtedy w okolicach 35–40 tysięcy dolarów, a ja powiedziałem do mikrofonu zdanie, które dziś brzmi rozbrajająco: „nie jestem jasnowidzem, nie mam pojęcia, co będzie dalej”.
6 października 2025 roku bitcoin kosztował ponad 126 tysięcy dolarów.
Gdybym wtedy uwierzył kalendarzowi — bo istnieje taki kalendarz i zaraz do niego dojdziemy — trafiłbym prawie idealnie. Gdybym kupił na samym szczycie, byłbym dziś około 40% pod kreską.
Wracam po trzech latach zrobić dokładnie to samo, tylko lepiej: wytłumaczyć technologię od podstaw, bez naganiania, a potem pokazać liczby i zapytać uczciwie, czy cykl czteroletni jeszcze działa. W dniu nagrywania, 16 września 2026, bitcoin jest warty 76 tysięcy dolarów. Niech to będzie timestamp.
Dla porządku, zanim zaczniemy: to nie jest porada inwestycyjna.
Dziewięć stron, które zaczęły wszystko
15 września 2008 roku upada Lehman Brothers, czwarty co do wielkości bank inwestycyjny w Ameryce. Przez kolejne tygodnie rządy wpompowują w banki setki miliardów dolarów z pieniędzy podatników.
Sześć tygodni później, 31 października, na liście mailingowej kryptografów pojawia się wiadomość od kogoś, kto podpisuje się Satoshi Nakamoto. W środku jest link do dokumentu na dziewięć stron: „Bitcoin: A Peer-to-Peer Electronic Cash System”. Elektroniczna gotówka przesyłana bezpośrednio między ludźmi.
Takie dokumenty nazywa się dziś whitepaperami i ma go każdy projekt kryptowalutowy. Ten był pierwszy. Nie zawierał obietnic ani wykresów ceny. Opisywał, jak dwie obce sobie osoby mogą przesłać sobie pieniądze bez banku pośrodku i bez ryzyka, że ktoś wyda tę samą monetę dwa razy.
Kim był Satoshi, nie wiemy do dziś. Pierwsza odpowiedź na liście była sceptyczna. Tyle że Satoshi nie przyszedł dyskutować — miał już działający kod.
3 stycznia 2009 roku tworzy pierwszy blok. W jego danych zapisał nagłówek z pierwszej strony brytyjskiego The Times: „Kanclerz na progu drugiego ratowania banków”. Można się spierać, czy to był znacznik daty, czy manifest. Ja stawiam na manifest.
Blockchain w pięć minut
Zatrzymamy się tu na chwilę, bo bez tego reszta będzie czarną magią. Cztery pojęcia, jedno po drugim — tak, żebyś potem sam umiał wytłumaczyć to przy obiedzie.
Pojęcie pierwsze: hash. Bitcoin używa algorytmu SHA-256. Wrzucasz do niego dowolne dane, na przykład słowo „cześć”, a algorytm wypluwa ciąg 64 znaków, który wygląda na losowy. Tyle że losowy nie jest: za każdym razem, gdy wpiszesz „cześć”, dostaniesz dokładnie ten sam ciąg. Dopisz wykrzyknik — „cześć!” — a wynik zmieni się cały, nie do poznania. W drugą stronę to nie działa: z hasha nie odtworzysz danych wejściowych.
Hash jest odciskiem palca twoich danych. Po odcisku rozpoznasz człowieka, ale z odcisku człowieka nie zbudujesz.
Pojęcie drugie: blok. To po prostu paczka danych. Ma swój numer, ma pole z danymi — a w bitcoinie tymi danymi są transakcje — i ma swój hash, czyli odcisk palca całej tej paczki.
Pojęcie trzecie: blockchain. Block i chain, łańcuch bloków. Do każdego bloku dokładamy jeszcze jedno pole, nazwijmy je „poprzedni”, i wpisujemy w nie hash bloku, który był przed nim. Drugi blok pamięta odcisk pierwszego, trzeci — drugiego, i tak dalej.
I teraz zobacz, co się dzieje. Wyobraź sobie, że ktoś chce po cichu zmienić starą transakcję w bloku numer 100 i dopisać sobie zamiast 25 dolarów — 2500. Zmienia jedną cyfrę, więc hash bloku 100 zmienia się cały. Ale blok 101 ma w polu „poprzedni” zapisany stary hash. Łańcuch pęka dokładnie w tym miejscu i każdy to widzi.

Każdy — bo tej księgi nie trzyma jeden bank na jednym serwerze. To globalna księga rachunkowa, której pełną kopię ma każdy komputer w sieci, a dziś są ich dziesiątki tysięcy. Nie ma serwera, który można wyłączyć, ani prezesa, którego można aresztować. Żeby przepisywać historię, trzeba by kontrolować ponad połowę mocy obliczeniowej sieci.
W starym odcinku powiedziałem „ponad połowę urządzeń”. To nieprecyzyjne — liczy się moc, nie liczba komputerów. Poprawiam się.
I zapewniam cię: to była najtrudniejsza rzecz w całym tekście. Reszta pójdzie z górki.
Kopanie, czyli zgadywanie liczby
Największa zagadka dla wielu ludzi brzmi: jak można kopać coś, co fizycznie nie istnieje?
Górnik to po prostu ktoś, kto ma moc obliczeniową. Na początku wystarczał domowy komputer, potem karta graficzna, dziś są to hale pełne wyspecjalizowanych koparek. Górnicy rywalizują o rozwiązanie zadania. O, matematyka, ktoś pomyśli, trudna rzecz. Otóż nie.
W każdym bloku jest jeszcze jedno pole — liczba nazywana nonce. Sama w sobie nic nie znaczy. Zadanie polega na tym, żeby dobrać ją tak, by hash całego bloku zaczynał się od odpowiednio długiego ciągu zer. I nie ma na to żadnego sprytnego wzoru. Jedyny sposób to zgadywać: wstawiasz liczbę, liczysz hash, nie ma zer, wstawiasz następną. Współczesna koparka robi to setki bilionów razy na sekundę.
Kto pierwszy trafi, ogłasza wynik całej sieci, a pozostali w ułamku sekundy sprawdzają, czy się zgadza. Sprawdzić jest łatwo — trudno tylko znaleźć. Ta praca to kopanie, a dowód, że ktoś ją wykonał, nazywa się proof of work.
Pierwsze pytanie, jakie mi się nasunęło, gdy się tego uczyłem: skąd do cholery ci górnicy mają wiedzieć, czego szukają? Kto ustala, ile ma być zer? Odpowiedź jest banalna: kod. Każdy, kto dołącza do sieci, uruchamia ten sam program z tymi samymi regułami. Co 2016 bloków, czyli mniej więcej co dwa tygodnie, sieć sama przestawia poziom trudności tak, żeby nowy blok pojawiał się średnio co dziesięć minut.
Halving i granica 21 milionów
Za każdy wykopany blok górnik dostaje nowe bitcoiny plus opłaty od transakcji, które do tego bloku wpisał. Najlepiej działa tu porównanie ze zwykłą kopalnią: górnicy wydobywają węgiel, kopalnia go sprzedaje, węgiel krąży dalej w gospodarce. Z bitcoinem jest tak samo — górnik dostaje świeże monety i sprzedaje je komuś, kto nigdy niczego nie wykopał.

W 2009 roku nagroda wynosiła 50 bitcoinów za blok. A w kodzie od pierwszego dnia siedzi reguła, bez której nie byłoby tego tekstu: co 210 tysięcy bloków, czyli mniej więcej co cztery lata, nagroda spada o połowę. To jest halving.
W kopalni węgla to tak, jakby co cztery lata z tej samej zmiany wyjeżdżało na powierzchnię o połowę mniej węgla. Dlatego bitcoinów nigdy nie będzie więcej niż 21 milionów. 9 marca 2026 wykopano dwudziestomilionowego — na rynku jest już ponad 95% wszystkich monet, jakie kiedykolwiek powstaną. Ostatni milion będzie się wydobywał przez ponad sto lat.
Zapamiętaj tę czteroletnią regułę. Cała druga połowa tekstu jest o tym, czy rynek naprawdę chodzi w jej rytm.
Dwie pizze i człowiek, który zniknął
Pierwszym człowiekiem, który dostał bitcoiny od Satoshiego, był Hal Finney, programista i weteran ruchu cypherpunków. 11 stycznia 2009 napisał na Twitterze dwa słowa: „Running bitcoin”. Dzień później Satoshi przesłał mu dziesięć monet. Pierwsza transakcja w historii.
W maju 2010 programista z Florydy, Laszlo Hanyecz, ogłosił na forum, że zapłaci 10 000 bitcoinów każdemu, kto dostarczy mu dwie pizze. Zgłosił się nastolatek z Kalifornii, 22 maja zamówił mu dwie duże pizze z Papa John’s i zgarnął monety. W dolarach była to wtedy kwota rzędu czterdziestu dolarów.

Przy dzisiejszej cenie te dwie pizze kosztowały około 760 milionów dolarów. Hanyecz twierdzi, że niczego nie żałuje, bo ktoś musiał pokazać, że za bitcoina da się coś kupić. Do dziś 22 maja obchodzi się jako Bitcoin Pizza Day.
A Satoshi? W grudniu 2010 zostawił na forum ostatni wpis. Wiosną 2011 napisał w mailu, że zajął się innymi sprawami. Zostawił po sobie działającą sieć i — według analiz najwcześniejszych bloków — około miliona bitcoinów, których nikt nigdy nie ruszył. Te monety jeszcze do nas wrócą.
Jawne, ale nie anonimowe
W lutym 2011 wystartował Silk Road, czarny rynek w sieci Tor, na którym płaciło się wyłącznie bitcoinem. Jego klienci zakładali, że bitcoin jest anonimowy. Ja w starym odcinku powiedziałem to samo.
Nie jest. Jest pseudonimowy. Każdy portfel ma klucz publiczny, czyli coś w rodzaju numeru konta, i w blockchainie widać każdą transakcję między tymi numerami — na zawsze, dla każdego. Nie widać tylko imienia i nazwiska. Ale wystarczy raz połączyć swój adres z tożsamością, na przykład wypłacając monety na giełdzie, która zna twój dowód, i cała historia staje się czytelna wstecz.
Blockchain niczego nie zapomina. Anonimowość kończy się w momencie, w którym ktoś raz podłączy twoje nazwisko do jednego adresu.
Ulbrichta FBI zatrzymało 1 października 2013 w bibliotece publicznej w San Francisco — namierzono go zresztą nie przez blockchain, tylko przez stary wpis na forum, w którym podał swojego Gmaila. Ale śledczy nauczyli się czytać tę księgę: w 2022 roku, prawie sześć lat po włamaniu na giełdę Bitfinex, zatrzymali małżeństwo próbujące wyprać skradzione monety. Ślad prowadził przez blockchain, transakcja po transakcji.
850 tysięcy monet z Tokio
W szczycie, w 2013 roku, przez giełdę Mt. Gox — dawną stronę do wymiany kart z gry Magic: The Gathering — szła według różnych szacunków nawet większość światowego obrotu bitcoinem. W lutym 2014 giełda wstrzymała wypłaty, a pod koniec miesiąca ogłosiła upadłość. Zniknęło około 850 tysięcy bitcoinów.
Po takich katastrofach w środowisku zaczęto powtarzać jak mantrę zdanie, które spopularyzował Andreas Antonopoulos:
Nie twoje klucze, nie twoje monety.

Jeśli bitcoiny trzyma za ciebie giełda, w praktyce masz tylko jej obietnicę. Dlatego ludzie kupują portfele sprzętowe — choć i tam, jak pokazywałem w odcinku o aferze ColdCard, bywa różnie.
Spłaty wierzycieli Mt. Goksa ruszyły dopiero latem 2024 roku, dziesięć lat po upadku. Termin ich zakończenia przesuwano już trzy razy — obecnie na 31 października 2026. Zapamiętaj tę datę, wróci na końcu.
Cena po upadku zjechała w styczniu 2015 poniżej 200 dolarów, o ponad 80% od szczytu. Wtedy wyglądało to na koniec bitcoina. Z perspektywy czasu był to dopiero pierwszy obrót koła.
Dwa razy ten sam rytm
I tu zaczyna się właściwa historia tego tekstu.
Lipiec 2016: drugi halving, z 25 na 12,5 bitcoina za blok. Mniej nowych monet trafia na rynek, popyt rośnie, a w 2017 o bitcoinie mówią już taksówkarze i ciocie na imieninach. 17 grudnia 2017 cena dotyka blisko 20 tysięcy dolarów. Potem bańka pęka. Dno przychodzi w połowie grudnia 2018, w okolicach 3200 dolarów — 84% niżej i niemal dokładnie rok po szczycie.
Maj 2020: trzeci halving, z 12,5 na 6,25. (W starym odcinku powiedziałem „z sześciu na trzy” — przy okazji się poprawiam.) Potem pandemia, dodrukowane pieniądze, Tesla kupująca bitcoiny za 1,5 miliarda dolarów, Salwador uznający bitcoina za legalny środek płatniczy. 10 listopada 2021 cena dochodzi do około 69 tysięcy. Rok 2022: podnoszone stopy, upadek FTX, a dziesięć dni po nim, w okolicach listopada 2022, bitcoin ląduje przy 15,5 tysiąca. Minus 77%. Znowu mniej więcej rok po szczycie.

Dwa razy z rzędu ten sam rytm: halving → półtora roku wzrostów → szczyt → rok spadków → dno. Tak powstała teoria cyklu czteroletniego. Tylko że przed następnym okrążeniem na ten rynek weszła Wall Street.
Wall Street, Trump i Saylor
10 stycznia 2024 amerykańska SEC po latach odmów zgodziła się na jedenaście funduszy ETF, które kupują prawdziwe bitcoiny. Dla drobnego inwestora oznaczało to, że bitcoina można mieć na zwykłym rachunku maklerskim, obok akcji Apple — bez giełdy kryptowalut i bez kluczy.
Najszybciej rósł IBIT, fundusz BlackRocka. Czyli firma, której prezes Larry Fink jeszcze w 2017 roku nazywał bitcoina indeksem prania brudnych pieniędzy, sprzedaje go dziś w największym funduszu bitcoinowym na świecie.
Trzy miesiące później, 20 kwietnia 2024, przyszedł czwarty halving — nagroda spadła do 3,125 bitcoina za blok. Pierwszy raz halving zastał rynek, na którym codziennie kupowały fundusze z Wall Street. Po staremu kalendarz zapowiadał szczyt półtora roku później. Czyli jesienią 2025.
6 marca 2025 Donald Trump podpisał rozporządzenie o Strategicznej Rezerwie Bitcoina Stanów Zjednoczonych. Zaznaczam: rezerwa miała powstać z monet, które rząd już miał, głównie skonfiskowanych, a nie z nowych zakupów. Symbolicznie jednak państwo, którego walutą jest dolar, uznało bitcoina za coś, czego się nie sprzedaje.
Równolegle kupowały firmy. Najgłośniej Strategy (dawniej MicroStrategy) Michaela Saylora, która z producenta oprogramowania zamieniła się w coś w rodzaju funduszu bitcoinowego na giełdzie: pożyczała pieniądze, emitowała akcje i wszystko zamieniała na bitcoiny.
6 października 2025 bitcoin kosztował ponad 126 tysięcy dolarów. Rekord wszech czasów — niemal dokładnie tam, gdzie kalendarz go umieszczał, około półtora roku po halvingu.
Cztery dni później Trump ogłosił stuprocentowe cła na towary z Chin. W ciągu kilku godzin rynek kryptowalut przeżył największą likwidację w historii: przymusowo zamknięto pozycje na około 19 miliardów dolarów, należące do ponad półtora miliona kont. Bitcoin spadł ze 122 do około 105 tysięcy.
Wyglądało to na zwykłą korektę. Do rekordu bitcoin już nie wrócił.
Komputer, którego jeszcze nie ma
Pamiętasz klucze publiczne z rozdziału o Silk Road? Bezpieczeństwo bitcoina opiera się na tym, że z klucza publicznego nie da się wyliczyć klucza prywatnego. Dla zwykłego komputera to zadanie na dłużej, niż istnieje wszechświat. Dla wystarczająco dużego komputera kwantowego — już nie.
11 lutego 2026 do oficjalnego repozytorium propozycji zmian bitcoina trafił dokument BIP-360, opisujący nowy typ adresu odpornego na najprostszy atak kwantowy. Pod koniec marca Google Quantum AI razem z badaczami ze Stanforda i Ethereum Foundation opublikował pracę, według której złamanie kryptografii bitcoina wymagałoby mniej niż pół miliona fizycznych kubitów. Wcześniejsze szacunki mówiły o milionach.
Żeby była jasność: takiej maszyny dziś nie ma i największe działające komputery kwantowe są od tego bardzo daleko. Ale liczba potrzebnych kubitów spadła w jednej publikacji prawie dwudziestokrotnie.
Najbardziej narażone są stare adresy, których klucz publiczny już raz się ujawnił. Szacunki mówią o blisko siedmiu milionach bitcoinów w takich miejscach — w tym o monetach Satoshiego. Kolejna propozycja, BIP-361, zakłada, że monety, których właściciele nie przeniosą na bezpieczne adresy, po pięciu latach zostaną zamrożone. Monety z najstarszych adresów takiej drogi nie mają. Dla nich to zamrożenie na zawsze.

Żeby ochronić bitcoina przed kradzieżą, trzeba by złamać jego podstawową obietnicę: że nikt nie ruszy twoich monet.
Ten spór trwa do dziś.
Wrzesień 2026: minus 52 procent, Clarity Act i Fed
Rok 2026 bitcoin zaczął w okolicach 87 tysięcy. W połowie stycznia podskoczył do 97 i to był ostatni raz, kiedy widział te poziomy.
5 lutego w ciągu jednej sesji stracił około 15% i dotknął okolic 60 tysięcy dolarów — najniżej od jesieni 2024 i 52% pod szczytem. Matthew Sigel z VanEck opisywał to jako gwałtowne zdejmowanie dźwigni: inwestorzy grający na pożyczonych pieniądzach masowo zamykali pozycje. Do tego doszła słabość spółek od sztucznej inteligencji, przez którą kopalnie sprzedawały bitcoiny, i powracające pytania o komputery kwantowe.
W czerwcu przyszła druga fala: 1 lipca cena zeszła do niecałych 58 tysięcy, niżej niż w lutym. W sierpniu mocno odbiła, na chwilę do 81 tysięcy. A potem przyszedł wrzesień.
15 września 2026 Senat USA głosował nad CLARITY Act — ustawą, która miała wreszcie ustalić, kto w Ameryce reguluje kryptowaluty. Potrzebowała 60 głosów. Dostała 49, przy 50 przeciw. W lutym rynki zakładów dawały jej ponad 80% szans; po głosowaniu spadły do pojedynczych procent, a bitcoin zjechał poniżej 76 tysięcy. Przed listopadowymi wyborami do Kongresu na drugie podejście nie ma już czasu.
Dzień później Fed pod wodzą Kevina Warsha jednogłośnie podniósł stopy o ćwierć punktu — pierwszy raz od 2023 — i zapowiedział, że to prawdopodobnie nie koniec. W tle wojna z Iranem windująca ceny ropy i inflację.
A Strategy Saylora? Ma dziś 845 tysięcy bitcoinów, około 4% wszystkich, jakie kiedykolwiek powstaną. Średnio zapłacił za nie około 75 400 dolarów za sztukę — rynkowa cena jest dziś praktycznie równa tej średniej. Firma od kilku tygodni prawie nie kupuje, za to skupuje własne akcje uprzywilejowane i trzyma ponad sześć miliardów dolarów w gotówce.
Fundusze ETF w sierpniu znowu przyjmowały pieniądze, niektórymi tygodniami od blisko jednego do prawie dwóch miliardów dolarów. Ktoś więc kupuje. Tylko czy to wystarczy, żeby przełamać kalendarz?
Kalendarz mówi: październik, listopad, grudzień
Policzmy to na zimno.
Szczyt grudzień 2017, dno grudzień 2018: niecały rok. Szczyt listopad 2021, dno listopad 2022: nieco ponad rok. Jeśli rytm się utrzyma, dno obecnego cyklu powinno wypaść mniej więcej rok po 6 października 2025 — czyli gdzieś w październiku lub listopadzie 2026, z zapasem do grudnia.

Dołki robiły się też za każdym razem płytsze: −85% w 2015, −84% w 2018, −77% w 2022. Gdyby następny był znów płytszy o te kilka punktów, wyszłoby coś w okolicach −70%, czyli bitcoin za niecałe 40 tysięcy dolarów. Mówię to jako arytmetykę, a nie prognozę — na razie najgłębszy spadek tego cyklu to około −54%.
Teraz uczciwie, druga strona. Trzy cykle to bardzo mała próba. Na trzech rzutach monetą też znajdziesz „prawidłowość”. Do tego halving waży coraz mniej: w 2012 obciął roczny przyrost liczby bitcoinów z około 25% do 12,5%, a w 2024 z około 1,7% do 0,8% — to kropla przy tym, co w dobry tydzień przerzucają fundusze ETF. Bitcoin coraz mocniej chodzi w rytm Fedu i dolara, a coraz słabiej w rytm własnego kodu. Jeżeli Fed będzie dalej podnosił stopy, spadki mogą się przeciągnąć niezależnie od kalendarza. Jeżeli się wycofa, dno może przyjść wcześniej albo wcale.
Zapisz sobie jeszcze dwie daty. 31 października — termin spłat Mt. Goksa; pod koniec 2025 syndyk trzymał jeszcze około 35 tysięcy bitcoinów do rozdania. I listopadowe wybory do Kongresu, po których będzie wiadomo, czy regulacje w Ameryce ruszą w 2027 roku.
Następny halving wypadnie w okolicach kwietnia 2028. Nagroda spadnie do 1,5625 bitcoina za blok. Jeśli cykl żyje, to jest jego kolejny start.
A ile to kosztuje w Polsce?
Odcinek jest o dolarach, ale rozliczasz się w złotówkach — więc trzy rzeczy, o których warto wiedzieć, zanim cokolwiek klikniesz.
Podatek to nie Belka, tylko PIT-38. Kryptowaluty rozlicza się osobno: 19% od dochodu, czyli od różnicy między przychodem ze sprzedaży a udokumentowanymi kosztami zakupu. Ważne i często zaskakujące: zamiana bitcoina na inną kryptowalutę nie jest zdarzeniem podatkowym, podobnie jak przelew między własnymi portfelami. Podatek pojawia się dopiero, gdy zamieniasz krypto na złotówki, inną walutę albo towar. Koszty, których nie odliczyłeś w danym roku, przechodzą na kolejny — ale straty z krypto nie odejmiesz od zysków z akcji. Deklarację składasz do 30 kwietnia.
Amerykańskiego ETF-a raczej nie kupisz. Fundusze w rodzaju IBIT są produktami amerykańskimi bez dokumentu KID wymaganego w Unii, więc u polskiego brokera zwykle są niedostępne dla detalu. Zostają: giełda krypto z własnym portfelem, europejskie produkty notowane na giełdzie albo akcje spółek z bitcoinem w bilansie — każde z zupełnie innym ryzykiem.
Policz to w swojej skali. Przy bitcoinie po 76 tysięcy dolarów i kursie 3,70 zł za dolara jedna moneta to około 281 tysięcy złotych — mniej więcej cztery lata mediany wynagrodzenia netto. Kupno „jednego bitcoina” nie jest decyzją o kwocie kieszonkowej, a spadek o 50%, jaki widzieliśmy w tym roku, to w tej skali kilkadziesiąt tysięcy złotych w rok. Przelicz po aktualnym kursie i zobacz, czy takie wahnięcie przespałbyś spokojnie.
Kroki na start
- Zapisz swój własny timestamp. Data, cena, i jedno zdanie, w co wierzysz. Za rok to będzie najuczciwszy test twojej intuicji, jaki możesz sobie zrobić — działa lepiej niż jakikolwiek wykres.
- Trzymaj klucze u siebie, jeśli kwota jest poważna. Mt. Gox i FTX to nie są historie o złych ludziach, tylko o tym, że obietnica giełdy nie jest tym samym co posiadanie. Portfel sprzętowy plus zapisane słowa odzyskiwania — offline, nie w chmurze.
- Nie graj na pożyczonych pieniądzach. 10 października 2025 zamknięto przymusowo pozycje na 19 miliardów dolarów. Ludzie z dźwignią mieli rację co do kierunku i i tak stracili wszystko, bo nie przetrzymali kilku godzin.
- Odłóż podatek od razu po sprzedaży. 19% od dochodu, PIT-38, termin do 30 kwietnia. Prowadź prosty arkusz z datami, kwotami i kursami — po roku nie odtworzysz tego z pamięci.
- Sprawdzaj daty, nie narrację. 31 października (Mt. Gox), listopadowe wybory do Kongresu, decyzje Fedu. To są rzeczy, które realnie poruszą ceną — w odróżnieniu od tweetów o „hossie, która właśnie się zaczyna”.
Nie wiem, czy cykl czteroletni to prawo rynku, czy samospełniająca się przepowiednia, w którą wierzy wystarczająco dużo ludzi, żeby przez chwilę działała. Wiem natomiast, że za trzy miesiące będziemy to wiedzieć, bo okno wyznaczone przez dwa poprzednie cykle zamknie się w grudniu. Obiecuję, że wtedy tu wrócę z wynikiem — niezależnie od tego, czy kalendarz się obroni.
Dla porządku: to nie była porada inwestycyjna.
A teraz ty. Czy cykl czteroletni jeszcze działa i dno przyjdzie przed końcem roku — czy fundusze z Wall Street i Fed zrobiły z bitcoina zwykłe aktywo, którego już żaden kalendarz nie przewidzi? Napisz w komentarzu pod filmem.
Źródła
- Satoshi Nakamoto — Bitcoin: A Peer-to-Peer Electronic Cash System, 31.10.2008.
- Bitcoin Wiki — Genesis block, Difficulty, Controlled supply, Laszlo Hanyecz.
- US DOJ — komunikat o wyroku dla Rossa Ulbrichta, 2015; komunikat o zatrzymaniach w sprawie włamania na Bitfinex, 2022.
- CoinDesk — Mt. Gox delays creditor repayment to October 2026, 27.10.2025.
- Fidelity — Four-year Bitcoin and crypto cycles explained.
- SEC — raport 8-K spółki Strategy, 31.08.2026.
- The Block — House committee moves bitcoin reserve bill, 16.09.2026; Bitcoin and ether ETFs draw $2.6 billion, 22.08.2026.
- Google Quantum AI, Stanford, Ethereum Foundation — praca o kosztach kubitowych złamania kryptografii bitcoina, marzec 2026.
- BIP-360 (11.02.2026) i BIP-361 — propozycje zmian w protokole bitcoina.
- Ministerstwo Finansów — zasady opodatkowania walut wirtualnych (PIT-38, 19% od dochodu).